Przy okazji wczorajszych Urodzin, usłyszałam wiele życzeń, choć najczęściej powtarzane były te o zdrowiu.... bo wszystko w życiu ważne ale to zdrowie kurcze jednak najważniejsze...
Ostatnio nie pisałam bo tak jakoś się działo, dużo wszystkiego, niespokojne myśli krążące w głowie nie chciały zaistnieć w żadnej notce...
Listopadowa biopsja tarczycy w Łodzi... Moja w końcu się nie odbyła bo ostatecznie nie było potrzeby żeby ją zrobić... Mojej Mamie nie odpuścili... Przedświąteczne przygotowania zakłócało niepewne oczekiwanie na wyniki... Na szczęście wszystko dobrze:) Odetchnęliśmy z ulgą... Spędziliśmy spokojne święta...
A po świętach znów coś nowego... U Brata w głowie coś tam wykryto... Znów badania, rezonans, tomograf... oczekiwanie na wyniki... I znów chwilowa ulga bo nie jest źle... Na razie spokój ale trzeba tego pilnować... U Bratrowej w tym samym czasie szpital, plamienia, nerwy... Na szczęście 5 lutego Franek zawitał po drugiej stronie brzuszka cały i zdrowy...
Tak więc było nerwowo, niepewnie... I ten strach o bliskie osoby, oczekiwanie na coś co ma wpływ na całe Twoje życie...
Wiem, że niektórzy znają to bardzo dobrze, bo każdy w życiu ma swoje przejścia , problemy i niepokoje...
I tylko wniosek mi się taki nasunął, ze ważne w życiu są każde chwile, te małe i duże, czas spędzony z bliskimi, z Mężem, z córką... Bez narzekania na zmęczenie, pogodę i inne takie... tylko z uśmiechem na twarzy...
Optymistycznie takiej wersji własnie zamierzam się trzymać:)
wtorek, 12 lutego 2013
czwartek, 11 października 2012
Napiszę:)
A może jednak coś napiszę... Co prawda ostatnio lenia jakiegoś mam... Może to ta jesienna aura za oknem, mokre liście, opustoszałe place zabaw i poranny chłód, który czeka razem ze mna na tramwaj tak na mnie wpływają...
W przyszłym tygodniu 3-dniowy wyjazd firmowy... 2 noce poza domem... 2 noce bez Oliwki i męża... Jeszcze się waham czy jechać... Będę tęsknić to na pewno, ale może taka mała odskocznia też się przyda... No i w pracy lepiej będzie to wyglądać... Bo jak nie pojade to znów mnie coś ominie, znów nie będę doinformowana...
Wiem... dadzą sobie w domu radę beze mnie... Więc czemu się wciąż zastanawiam ?
Moje dietowanie trwa nadal... są pierwsze rezultaty i to motywuje mnie do dalszej walki:) Nie narzekam, nie głoduję, dobrze jest:)
Z dialogów z mężem:
A: Hmm zastanawiam się czy postawić sobie za cel do osiągniecia wagę z dnia ślubu czy wagę sprzed ciąży..hmm...
J: Nieważne. Dla mnie najwazniejsze, żebyś Ty zdrowa była...
:):):)
No właśnie zdrowa... Mam nadzieję, że mimo czekającego mnie w listopadzie pewnego badania wszystko jest ok. Ale o tym może w innej notce, bo zbieram się, ale jakoś tak marnie...
W przyszłym tygodniu 3-dniowy wyjazd firmowy... 2 noce poza domem... 2 noce bez Oliwki i męża... Jeszcze się waham czy jechać... Będę tęsknić to na pewno, ale może taka mała odskocznia też się przyda... No i w pracy lepiej będzie to wyglądać... Bo jak nie pojade to znów mnie coś ominie, znów nie będę doinformowana...
Wiem... dadzą sobie w domu radę beze mnie... Więc czemu się wciąż zastanawiam ?
Moje dietowanie trwa nadal... są pierwsze rezultaty i to motywuje mnie do dalszej walki:) Nie narzekam, nie głoduję, dobrze jest:)
Z dialogów z mężem:
A: Hmm zastanawiam się czy postawić sobie za cel do osiągniecia wagę z dnia ślubu czy wagę sprzed ciąży..hmm...
J: Nieważne. Dla mnie najwazniejsze, żebyś Ty zdrowa była...
:):):)
No właśnie zdrowa... Mam nadzieję, że mimo czekającego mnie w listopadzie pewnego badania wszystko jest ok. Ale o tym może w innej notce, bo zbieram się, ale jakoś tak marnie...
piątek, 5 października 2012
Kolory Nadziei
..." Każdy kogo spotykamy w naszym życiu znalazł sie w nim z jakiegoś powodu... I teraz sztuką jest, żeby odnaleźć i zrozumieć ten powód..."
Takimi oto słowami pan zaprosił na widowisko "Kolory nadziei", które odbyło się wczoraj w sali kongresowej i na którym zresztą miałam przyjemność być. Spektakl muzyczno-taneczno-artystyczny sam w sobie bardzo mi się podobał, choć czasami miałam wrażenie, że po drodze zgubiono gdzieś główny wątek... Ale może to tylko mnie akurat coś umnkęło...
"(...) celem spektaklu jest uświadomienie ludziom, że nigdy nie wolno się poddawać oraz pokazanie jak żyć lepiej i być szczęśliwym"
Mnie osobiście pierwsze słowa z zapowiedzi skłoniły do refleksji na temat moich relacji z innymi ludźmi... Czy wystarczająco dbam o tych, którzy są dla mnie ważni... Jak często kontakty, spotkania... Czy nie za rzadko... Czy daję z siebie wystarczająco dużo...
... Chyba czas zrobić sobie rachunek sumienia i nadrobić ewentualne zaległości towarzyskie....
A Wam życzę miłego weekendu :)
Takimi oto słowami pan zaprosił na widowisko "Kolory nadziei", które odbyło się wczoraj w sali kongresowej i na którym zresztą miałam przyjemność być. Spektakl muzyczno-taneczno-artystyczny sam w sobie bardzo mi się podobał, choć czasami miałam wrażenie, że po drodze zgubiono gdzieś główny wątek... Ale może to tylko mnie akurat coś umnkęło...
"(...) celem spektaklu jest uświadomienie ludziom, że nigdy nie wolno się poddawać oraz pokazanie jak żyć lepiej i być szczęśliwym"
Mnie osobiście pierwsze słowa z zapowiedzi skłoniły do refleksji na temat moich relacji z innymi ludźmi... Czy wystarczająco dbam o tych, którzy są dla mnie ważni... Jak często kontakty, spotkania... Czy nie za rzadko... Czy daję z siebie wystarczająco dużo...
... Chyba czas zrobić sobie rachunek sumienia i nadrobić ewentualne zaległości towarzyskie....
A Wam życzę miłego weekendu :)
wtorek, 2 października 2012
Jesiennie
Złota polska jesień... Choć czasem zimno i mokro to jednak lubię nacieszyć oko widokiem różnokolorowych liści, których coraz więcej dookoła nas... Po sobotnim spacerze wróciliśmy do domu z wypchanymi kieszeniami... A w kieszeniach błyszczące kasztany... A w pamięci jeszcze widok Oliwki, która reagowała głośnym śmiechem przy każdym znalezionym kasztanie... Bo taka zwykła dziecięca radość jest najlepsza na świecie...
Uwielbiam te nasze wspólne spacery... bo w trójkę...bo razem:)
Na paznokciach nowy lakier... Nie wierzyłam napisowi na ulotce, ale rzeczywiście pachnie po wyschnięciu.... Jakoś tak malinowo...:)
W kubku czerwona herbata z dodatkiem wiśni i osmantusu.... Rozgrzewa...:)
Na grouponie ciekawe oferty wyjazdowe... Kuszą ... Znów byśmy chętnie gdzieś pojechali...
Miłego dnia póki co:)
Uwielbiam te nasze wspólne spacery... bo w trójkę...bo razem:)
Na paznokciach nowy lakier... Nie wierzyłam napisowi na ulotce, ale rzeczywiście pachnie po wyschnięciu.... Jakoś tak malinowo...:)
W kubku czerwona herbata z dodatkiem wiśni i osmantusu.... Rozgrzewa...:)
Na grouponie ciekawe oferty wyjazdowe... Kuszą ... Znów byśmy chętnie gdzieś pojechali...
Miłego dnia póki co:)
środa, 26 września 2012
Słoneczna środa
W gardle coś podrapuje... Ale trzymam się dzielnie i nie dam się... Może jakiś grzaniec wieczorem...
Ciepłe szare buty na jesień są... nowy ciepły sweter jest... Dobry humor może się znajdzie...
Waga wskazuje -2kg ... na dobry początek... :)
W pracy atmosfera jakaś taka... Koleżanka, która wróciła po macierzyńskim po drugim dziecku zostaje jeszcze tylko chwilkę... do końca miesiąca... W porozumieniu stron dziękują jej za współpracę... Nowa, która przyszła kiedyś tylko na zastępstwo "wygryzła" starą... W powietrzu unosi sie więc jakiś żal... echo niesprawiedliwości i wątła wiara, że wszystko dzieje się po coś...
Rano świat powoli budził się do życia przeganiając gęstą mgłę... Teraz rozgrzewa nas pięknym słońcem...
I niech grzeje jesiennie jak najdłużej...
Ciepłe szare buty na jesień są... nowy ciepły sweter jest... Dobry humor może się znajdzie...
Waga wskazuje -2kg ... na dobry początek... :)
W pracy atmosfera jakaś taka... Koleżanka, która wróciła po macierzyńskim po drugim dziecku zostaje jeszcze tylko chwilkę... do końca miesiąca... W porozumieniu stron dziękują jej za współpracę... Nowa, która przyszła kiedyś tylko na zastępstwo "wygryzła" starą... W powietrzu unosi sie więc jakiś żal... echo niesprawiedliwości i wątła wiara, że wszystko dzieje się po coś...
Rano świat powoli budził się do życia przeganiając gęstą mgłę... Teraz rozgrzewa nas pięknym słońcem...
I niech grzeje jesiennie jak najdłużej...
piątek, 21 września 2012
Bo zbliża się jesień...
... Nie ma co... Jesień zbliża się wielkimi krokami... Nic na to nie poradzę... Czuć ją w chłodzie o poranku... w coraz krótszych popołudniach... na zimnych siedzeniach i poręczach w tramwajach... I choć miło by może było posiedzieć pod kocem z ciepłym kakao i dobrą książką, to jednak wychodzić z domu trzeba...
... Choć żółknące liście będą kusić swoimi kolorami... i pewnie pozbieramy je z Oliwką do wazonu...
... Zimno.... Niestety... I może nie najlepszy to czas na diety ale kiedy będzie najlepszy ? Dla lepszego samopoczucia własnego... i ogólnie... Zamierzam wytrwać ... Z niecierpliwością czekam na zamówioną książkę...
Pozdrawiam znad kubka gorącej czerwonej herbaty:)
... Choć żółknące liście będą kusić swoimi kolorami... i pewnie pozbieramy je z Oliwką do wazonu...
... Zimno.... Niestety... I może nie najlepszy to czas na diety ale kiedy będzie najlepszy ? Dla lepszego samopoczucia własnego... i ogólnie... Zamierzam wytrwać ... Z niecierpliwością czekam na zamówioną książkę...
Pozdrawiam znad kubka gorącej czerwonej herbaty:)
poniedziałek, 10 września 2012
Podróże małe i duże
... Za nami ostatni dłuższy urlop wypoczynkowy w tym roku... W czerwcu było dalej...teraz bliżej... Polska... Kazimierz Dolny, Nałęczów, Lublin, Sulejów...
... Lubię podróżować :) Poznawać nowe miejsca, przecierać szlaki, gdzie nas jeszcze nie było lub było się tylko przelotem... Patrzeć jak gdzieś indziej także toczy się spokojne życie... Cieszyć oczy nowymi widokami ...
... I choć z prawie dwuletnim dzieckiem wymaga to dużo większej cierpliwości i kompromisów to i tak warto było... Planowaliśmy tak, żeby każde z nas było zadowolone... I chyba się nawet udało ten plan zrealizować :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)