Złota polska jesień... Choć czasem zimno i mokro to jednak lubię nacieszyć oko widokiem różnokolorowych liści, których coraz więcej dookoła nas... Po sobotnim spacerze wróciliśmy do domu z wypchanymi kieszeniami... A w kieszeniach błyszczące kasztany... A w pamięci jeszcze widok Oliwki, która reagowała głośnym śmiechem przy każdym znalezionym kasztanie... Bo taka zwykła dziecięca radość jest najlepsza na świecie...
Uwielbiam te nasze wspólne spacery... bo w trójkę...bo razem:)
Na paznokciach nowy lakier... Nie wierzyłam napisowi na ulotce, ale rzeczywiście pachnie po wyschnięciu.... Jakoś tak malinowo...:)
W kubku czerwona herbata z dodatkiem wiśni i osmantusu.... Rozgrzewa...:)
Na grouponie ciekawe oferty wyjazdowe... Kuszą ... Znów byśmy chętnie gdzieś pojechali...
Miłego dnia póki co:)
i nawzajem :) pachnący malinami lakier? hm... na razie kusi szarość jak u Sylwii, szary i złota dynia... czekam na możliwość kupienia nowej sukienki/spódnicy/swetra... dyniowego właśnie, czekam na swoją figurę póki co ;)
OdpowiedzUsuńJuż niedługo, coraz bliżej :):):)
Usuńdzieciaczki.. tyle w nich energii i radości z rzeczy zwykłych :) uczmy się od nich :) co to u licha ten osmantus? :)
OdpowiedzUsuńWedług google jakiś "pochodzący z Chin zimozielony krzew" :) Zwał jak zwał, w smaku dobry jest:)
Usuńamarantus to znam...ale osmantus? :D wow
OdpowiedzUsuńSprawdziłam jeszcze na opakowaniu... Jednak osmantus:)
UsuńI ja upajam się jesienną aurą...ach :)
OdpowiedzUsuńDo kasztanów mam szczególny sentyment :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńU Nas kasztany stoją na stole w wielkim kielonie. Pięknie wyglądają. Mąż zerknął, uśmiechnął się i powiedział: "No ja bym na to nie wpadł" :D
OdpowiedzUsuńKocham jesień. Przeprogramowało mnie zupełnie ;) kiedyś jesień kojarzyła mi się tylko z depresją a teraz - codziennie patrzę na świat przez szyby pociągu i nie mogę się nacieszyć! Nawet zawiesiłam swoją stałą czynność pociągową (czytanie) żeby patrzeć w okno i cieszyć się. A spacery jesienią są po prostu niesamowite :)
OdpowiedzUsuń