piątek, 6 lipca 2012

A jakoś tak...

... Człowiek potrafi znieść wiele... Tak mówią... Pomimo upływającego czasu jakoś nadal nie mogę się pogodzić z tym co zastałam w mojej pracy po powrocie z urlopu macierzyńskiego... Były zmiany... Nowy szef... koleżanka, która będąc na moim miejscu na zastępstwo nagle dostaje umowę na stałe... A ja wracam... Przejmuję obowiązki drugiej koleżanki, która poszła rodzić.... na zastępstwo, które wiadomo kiedyś się skończy... W międzyczasie znowu zmiana... wraca stary szef... Pojawia się nadzieja, która jednak zostaje gwałtownie ugaszona.... Wszelkie próby powrotu na moje dawne miejsce kończą się fiaskiem... Odechciewa mi się już walczyć z przysłowiowymi wiatrakami... Jakiekolwiek ambicje zamiatam pod dywan... Nie mam sił... Mówią, że do pracy nie wolno się przyzwyczajać, że warto spróbować czegoś nowego... Ale to nowe zupełnie mi nie odpowiada... Zresztą wróciła juz koleżanka z macierzyńskiego... Teraz i ona nie ma swojego miejsca... I tak trwamy z dnia na dzień z tą trzecią, która przychodząc na kilka miesięcy zagarnęła wszystko...
... Ja jako ja... zawsze sumienna, staranna, obowiązkowa... Wkładałam w swoją pracę całe serce... przeżywałam... odchodząc wszystko przekazałam żeby było jak najlepiej... Z perspektywy czasu stwierdzam, że nie było warto... Teraz jakby gorsza...bo ma dziecko? Bo nie zostaje po godzinach? Bo nie wyjeżdża na całe tygodnie? Kolejne burze mózgów z koleżanką... Codzienne roztrząsanie tematu...Zastanawianie się jak cokolwiek zmienić... Ale na razie to jak grochem o ścianę... Uśmiecham się, ale tak naprawdę wewnętrznie jest mi z tym źle... Czuję się jakby odebrano mi coś mojego, co sama sobie wypracowałam...bo w sumie odebrano... Jakoś nie potrafię się z tym pogodzić... I tylko w pięknym telewizyjnym splocie reklamowym pokazują jak to mamy po powrocie mają super...;/ ... w końcu kiedyś miarka się przebierze...

1 komentarz:

  1. Ty wiesz o czym mówię ja, ja wiem o czym mówisz Ty :) smutne jest to, że człowiek naprawdę się stara, a potem wszyscy mają to w głębokim poważaniu. Teraz urlop, potem tylko wrzesień a potem nowe zmiany. Mam nadzieję, że tam nie wrócę, a nawet jeśli, to na bardzo krótki czas. Już teraz szukam, patrzę, myślę, może coś swojego? Wtedy i czas elastyczny, i więcej czasu by było dla chłopaków. Smutne to wszystko...

    OdpowiedzUsuń