... W nocy złapał mnie skurcz łydki... Zapomniałam już jakie to nieprzyjemne... Od czasu ciąży był spokój, a teraz chyba trzeba skoczyć do apteki po magnez...
... W pracy... Ideał spadł z piedestału, z wielkim hukiem w dodatku... Cóż czasem tak bywa...
... Dziś dzień oczekiwania... Nasi bliscy znajomi powiększają dziś swoje rodziny... I jedni i drudzy... Obydwie cesarki... To samo miasto, inne szpitale... Jako dumna ciocia mocno trzymam kciuki... Zerkam na komórkę... I zastanawiam się kto będzie pierwszy na tym świecie: Ania czy Jaś... :)
I już od porodówki odwieczna rywalizacja płciowa ;) Mars czy Wenus? Wenus czy Mars? :)
OdpowiedzUsuńno to wzorowa ciocia :) Aguś, odpisałam na gg. W końcu odkurzyłam stary komp :)
OdpowiedzUsuńNo i ? No i kto pierwszy?:)
OdpowiedzUsuńheh ja tak czekałam wczoraj z tym, że poród naturalny o 7.30 przyszły pierwsze wieści z frontu a po 11-stej Matuszek był już na świecie
OdpowiedzUsuńa nie widzę, że jadnak czekałysmy razem bo wpis jest z wczoraj:-)
OdpowiedzUsuńPierwsza Ania!!!! Dziewczyny górą:) Jas ma sie urodzic dzis dopiero:)
OdpowiedzUsuń