... Mają różny wpływ na człowieka... Niektórzy je lubią, inni tylko z konieczności, czasem poprawiają humor, czasem jeszcze bardziej wkurzają kiedy nie możesz znaleźć niczego odpowiedniego... Osobiście nawet je lubię... choć akurat spodni nienawidzę kupować... chociaż uważam, że lustra w przymierzalniach dodają conieco tu i tam... :) Tak tak oczywiście :) No i prawdą jest, żę ostatnio największą przyjemność sprawiają mi zakupy dla Oliwki... cóż tak to już jest:)
... Ostatnio dziwnym przypadkiem zakupiłam sukienkę na wesele, na które wybieramy się w najbliższą sobotę... Nawet bardzo nie planowałam... W ostateczności wybrałabym coś z szafy... No ale dobra skoro jest okazja to chociaż zerknę... W drodze z pociągu do domu zahaczyłam o jeden sklep ... przejrzałam wieszaki od tak od niechcenia... No i ujrzałam jedną sukienkę, która jakby krzyczała do mnie "weź mnie, weź mnie" No dobra weź ale tak w ciemno to nie biorę... przymierzyłam, zaakceptowałam, zakupiłam... W dosłownej gorączce bo tego dnia akurat kiepsko się czułam i w głowie sie kręciło... i tylko idąc dalej zastanawiałam się czy jak już minie mi ta gorączka to i sukienka nadal będzie mi się podobać... :)
Ostatnio latając po centrum handlowym dostałam w pysk fajnymi wyprzedażami. Oczywiście nie było czasu, więc po prostu wybrałam się sama i obkupiłam. Wydałam niewiele (bo przeceny naprawdę są niezłe) i humor od razu lepszy. Teraz poluję na długa spódnicę, najlepiej łososiową :D No i czekam na kilka przesyłek z Allegro, bo nie mogę sobie odpuścić tego portalu :D
OdpowiedzUsuńNo właśnie mi na te wyprzedaże wciąż nie po drodze...
OdpowiedzUsuńTez nie lubię kupowac spodni. wręcz nie cierpie...dlatego chodze w legginsach :D najczęsciej
OdpowiedzUsuńKiedy byłam w ciąży, albo Franek był nic nie kmającym maluchem dziwiłam się innym matkom, które mówiły, że to już nawet nie o czas chodzi, jaki spędza się na zakupach, ale nawet kasa - przecież można wydać na dziecko. Teraz się nie dziwię. Teraz kupuję tylko wtedy jak naprawdę potrzebuję ;)
OdpowiedzUsuńJa nie muszę nawet kupować.Ja czuję potrzebę pójść. Pooglądać. Jak coś wpadnie w ręce, super cena...czemu nie. Tak właśnie tez kupiłam 2 sukienki weselno/imprezowe :) Największą jednak radość sprawia kupowanie prezentów. Drobnych nawet ...:)
OdpowiedzUsuńja kocham zakupy, szczególnie te dzidziusiowe, zawsze jak pójdę kupić cos dla siebie wracam z worem ubrań dla Mikołaja:-) nie wiem co będzie jak kiedyś urodzi mi się córeczka, a te wyprzedaże no żal nie skorzystać
OdpowiedzUsuńNajwięcej problemów mam z kupnem spodni, choć przez zmianę pracy jeansy poszły w kąt, nadeszły czasy cygaretek na kant ;) Gdy byłam biedną studentką podobało mi się (prawie) wszystko, a teraz zrobiła się ze mnie mega wybrzydzająca zrzęda sklepowa :/
OdpowiedzUsuńA wiesz, że mam podobnie. Kiedyś cały miesiąc czekało się, żeby kupić jakąś rzecz. Teraz mam większą swobodę finansową, ale wymagania względem asortymentu rosną ;)
Usuńzakupy.. mogłabym chodzić, przymierzać, kupować.. gdyby tylko synek nie był typowym mężczyzną zakupów nietolerującym :) ostatnio, zainspirowana pewnym blogiem, wybieliłam jeansową koszulę i dokupiłam do niej morelowe szorty :) plażo, wkrótce nadchodzę ;)
OdpowiedzUsuńJa nienawidzę zakupów ciuchowych... o wiele więcej przyjemności sprawiają mi zakupy spożywcze hihi ;) chociaż kupować ciuszki dla synka uwielbiam :D
OdpowiedzUsuń