Niania też człowiek więc poszła na urlop... W zeszłą niedzielę przywieźliśmy więc babcię co by wnuczkę swą opieką otoczyła podczas naszej nieobecności... Dziecko szczęśliwe, babcia wniebowzięta i ogólnie wszyscy zadowoleni...
A ja ... ja lubię mieć Mamę w domu... Lubię nasze wspólne popołudniowe spacery i rozmowy do późna, nawet, kiedy potem rano dobudzić się nie mogę... I mogliśmy też z J. świętować naszą rocznicę ślubu, pójść do kina, wrócić późnym wieczorem...Odsapnąć trochę...
Czasami zazdroszczę mojemu bratu, który został w rodzinnym mieście... oczywiście w swoim mieszkaniu ze swoją własną rodziną ... ale tym sposobem Rodziców ma zawsze blisko...
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy... I właśnie dziś Mama wraca do siebie... Choć Oliwka jak to słyszy to woła "Baba nie, baba nie...":) I znów będziemy tęsknić z nadzieją, że wkrótce znów się spotkamy i to szybko, bo długi weekend tuż tuż...
I życzę sobie też być taką Mamą...
ja wczorajszy dzień spędziłam z mamą :) wprawdzie bardziej stęskniona była za wnuczkiem niż za mną, ale who cares ;) u nas rocznica osobno, ale któryś wrześniowy weekend będzie nasz :)
OdpowiedzUsuńPo kilku miesiącach mieszkania z dala od rodziny poczułam prawdziwą tęsknotę...wróciłam..mieszkam bliżej...50 km.Można jeździć często.Ale za daleko, żeby codziennie. Jednak bliżej niż 180.I też to zaczynam doceniać
OdpowiedzUsuń