Nie ma to jak usłyszeć rano z ust swojej prawie trzyletniej Córeczki, że "Moja Mama łana (ładna) jest".
Potem jeszcze pochwała od szefa, że się wykonało dobrą robotę i coś przyniosło efekty...
A na zakończenie dnia jeszcze randka z mężem, jakieś kino i kolacja... dzięki uprzejmości mojej Mamy, która gości u nas od soboty :) Oliwka przeszczęśliwa z Babusią a my korzystamy z wolnej chwilki, tej tylko dla Nas :) Tak, to zdecydowanie udany dzień...
środa, 17 lipca 2013
wtorek, 16 lipca 2013
Odkurzony...
Ostatni wpis - 5 miesięcy temu... No nie no jak to tak, a miało być częściej, regularnie, i co by na duszy lżej... nie udało się. Teraz odkurzam... Wychodzę z mojego chwilowego zatrzymania, przepędzam zimowy marazm, brak weny i ogólne jakieś takie zniechęcenie.
Względny spokój u Nas. Życie toczy się swoim torem, miedzy pracą a domem, z chwila beztroski i pełnej śmiechu zabawy z Oliwką. Dziecko nam urosło nawet nie wiem kiedy. Rozgadało się. Od września dumnie pójdzie do przedszkola. I choć na początku będzie to pewnie trudny czas to jednak staramy się do tego dzielnie przygotować. Na placu zabaw Oliwka szybko nawiązuje kontakty i wszędzie jej pełno wiec jestem dobrej myśli. Będzie dobrze.
Urlop już za nami. I fantastyczne greckie wakacje też (ale może temu poświecę osobną notkę)
Małe porządki w naszym mieszkaniu. Przestawione, nowy mebel w myślach już zakupiony. I tylko jeszcze między wierszami rozmowy, że może jednak coś większego... I dylemat czy mieszkanie czy dom... I trudne decyzje do podjęcia... Mniej lub bardziej ale coś zdecydować trzeba :)
I trochę więcej zdecydowania sobie właśnie w myślach życzę:)
Względny spokój u Nas. Życie toczy się swoim torem, miedzy pracą a domem, z chwila beztroski i pełnej śmiechu zabawy z Oliwką. Dziecko nam urosło nawet nie wiem kiedy. Rozgadało się. Od września dumnie pójdzie do przedszkola. I choć na początku będzie to pewnie trudny czas to jednak staramy się do tego dzielnie przygotować. Na placu zabaw Oliwka szybko nawiązuje kontakty i wszędzie jej pełno wiec jestem dobrej myśli. Będzie dobrze.
Urlop już za nami. I fantastyczne greckie wakacje też (ale może temu poświecę osobną notkę)
Małe porządki w naszym mieszkaniu. Przestawione, nowy mebel w myślach już zakupiony. I tylko jeszcze między wierszami rozmowy, że może jednak coś większego... I dylemat czy mieszkanie czy dom... I trudne decyzje do podjęcia... Mniej lub bardziej ale coś zdecydować trzeba :)
I trochę więcej zdecydowania sobie właśnie w myślach życzę:)
wtorek, 12 lutego 2013
Szlachetne zdrowie...
Przy okazji wczorajszych Urodzin, usłyszałam wiele życzeń, choć najczęściej powtarzane były te o zdrowiu.... bo wszystko w życiu ważne ale to zdrowie kurcze jednak najważniejsze...
Ostatnio nie pisałam bo tak jakoś się działo, dużo wszystkiego, niespokojne myśli krążące w głowie nie chciały zaistnieć w żadnej notce...
Listopadowa biopsja tarczycy w Łodzi... Moja w końcu się nie odbyła bo ostatecznie nie było potrzeby żeby ją zrobić... Mojej Mamie nie odpuścili... Przedświąteczne przygotowania zakłócało niepewne oczekiwanie na wyniki... Na szczęście wszystko dobrze:) Odetchnęliśmy z ulgą... Spędziliśmy spokojne święta...
A po świętach znów coś nowego... U Brata w głowie coś tam wykryto... Znów badania, rezonans, tomograf... oczekiwanie na wyniki... I znów chwilowa ulga bo nie jest źle... Na razie spokój ale trzeba tego pilnować... U Bratrowej w tym samym czasie szpital, plamienia, nerwy... Na szczęście 5 lutego Franek zawitał po drugiej stronie brzuszka cały i zdrowy...
Tak więc było nerwowo, niepewnie... I ten strach o bliskie osoby, oczekiwanie na coś co ma wpływ na całe Twoje życie...
Wiem, że niektórzy znają to bardzo dobrze, bo każdy w życiu ma swoje przejścia , problemy i niepokoje...
I tylko wniosek mi się taki nasunął, ze ważne w życiu są każde chwile, te małe i duże, czas spędzony z bliskimi, z Mężem, z córką... Bez narzekania na zmęczenie, pogodę i inne takie... tylko z uśmiechem na twarzy...
Optymistycznie takiej wersji własnie zamierzam się trzymać:)
Ostatnio nie pisałam bo tak jakoś się działo, dużo wszystkiego, niespokojne myśli krążące w głowie nie chciały zaistnieć w żadnej notce...
Listopadowa biopsja tarczycy w Łodzi... Moja w końcu się nie odbyła bo ostatecznie nie było potrzeby żeby ją zrobić... Mojej Mamie nie odpuścili... Przedświąteczne przygotowania zakłócało niepewne oczekiwanie na wyniki... Na szczęście wszystko dobrze:) Odetchnęliśmy z ulgą... Spędziliśmy spokojne święta...
A po świętach znów coś nowego... U Brata w głowie coś tam wykryto... Znów badania, rezonans, tomograf... oczekiwanie na wyniki... I znów chwilowa ulga bo nie jest źle... Na razie spokój ale trzeba tego pilnować... U Bratrowej w tym samym czasie szpital, plamienia, nerwy... Na szczęście 5 lutego Franek zawitał po drugiej stronie brzuszka cały i zdrowy...
Tak więc było nerwowo, niepewnie... I ten strach o bliskie osoby, oczekiwanie na coś co ma wpływ na całe Twoje życie...
Wiem, że niektórzy znają to bardzo dobrze, bo każdy w życiu ma swoje przejścia , problemy i niepokoje...
I tylko wniosek mi się taki nasunął, ze ważne w życiu są każde chwile, te małe i duże, czas spędzony z bliskimi, z Mężem, z córką... Bez narzekania na zmęczenie, pogodę i inne takie... tylko z uśmiechem na twarzy...
Optymistycznie takiej wersji własnie zamierzam się trzymać:)
czwartek, 11 października 2012
Napiszę:)
A może jednak coś napiszę... Co prawda ostatnio lenia jakiegoś mam... Może to ta jesienna aura za oknem, mokre liście, opustoszałe place zabaw i poranny chłód, który czeka razem ze mna na tramwaj tak na mnie wpływają...
W przyszłym tygodniu 3-dniowy wyjazd firmowy... 2 noce poza domem... 2 noce bez Oliwki i męża... Jeszcze się waham czy jechać... Będę tęsknić to na pewno, ale może taka mała odskocznia też się przyda... No i w pracy lepiej będzie to wyglądać... Bo jak nie pojade to znów mnie coś ominie, znów nie będę doinformowana...
Wiem... dadzą sobie w domu radę beze mnie... Więc czemu się wciąż zastanawiam ?
Moje dietowanie trwa nadal... są pierwsze rezultaty i to motywuje mnie do dalszej walki:) Nie narzekam, nie głoduję, dobrze jest:)
Z dialogów z mężem:
A: Hmm zastanawiam się czy postawić sobie za cel do osiągniecia wagę z dnia ślubu czy wagę sprzed ciąży..hmm...
J: Nieważne. Dla mnie najwazniejsze, żebyś Ty zdrowa była...
:):):)
No właśnie zdrowa... Mam nadzieję, że mimo czekającego mnie w listopadzie pewnego badania wszystko jest ok. Ale o tym może w innej notce, bo zbieram się, ale jakoś tak marnie...
W przyszłym tygodniu 3-dniowy wyjazd firmowy... 2 noce poza domem... 2 noce bez Oliwki i męża... Jeszcze się waham czy jechać... Będę tęsknić to na pewno, ale może taka mała odskocznia też się przyda... No i w pracy lepiej będzie to wyglądać... Bo jak nie pojade to znów mnie coś ominie, znów nie będę doinformowana...
Wiem... dadzą sobie w domu radę beze mnie... Więc czemu się wciąż zastanawiam ?
Moje dietowanie trwa nadal... są pierwsze rezultaty i to motywuje mnie do dalszej walki:) Nie narzekam, nie głoduję, dobrze jest:)
Z dialogów z mężem:
A: Hmm zastanawiam się czy postawić sobie za cel do osiągniecia wagę z dnia ślubu czy wagę sprzed ciąży..hmm...
J: Nieważne. Dla mnie najwazniejsze, żebyś Ty zdrowa była...
:):):)
No właśnie zdrowa... Mam nadzieję, że mimo czekającego mnie w listopadzie pewnego badania wszystko jest ok. Ale o tym może w innej notce, bo zbieram się, ale jakoś tak marnie...
piątek, 5 października 2012
Kolory Nadziei
..." Każdy kogo spotykamy w naszym życiu znalazł sie w nim z jakiegoś powodu... I teraz sztuką jest, żeby odnaleźć i zrozumieć ten powód..."
Takimi oto słowami pan zaprosił na widowisko "Kolory nadziei", które odbyło się wczoraj w sali kongresowej i na którym zresztą miałam przyjemność być. Spektakl muzyczno-taneczno-artystyczny sam w sobie bardzo mi się podobał, choć czasami miałam wrażenie, że po drodze zgubiono gdzieś główny wątek... Ale może to tylko mnie akurat coś umnkęło...
"(...) celem spektaklu jest uświadomienie ludziom, że nigdy nie wolno się poddawać oraz pokazanie jak żyć lepiej i być szczęśliwym"
Mnie osobiście pierwsze słowa z zapowiedzi skłoniły do refleksji na temat moich relacji z innymi ludźmi... Czy wystarczająco dbam o tych, którzy są dla mnie ważni... Jak często kontakty, spotkania... Czy nie za rzadko... Czy daję z siebie wystarczająco dużo...
... Chyba czas zrobić sobie rachunek sumienia i nadrobić ewentualne zaległości towarzyskie....
A Wam życzę miłego weekendu :)
Takimi oto słowami pan zaprosił na widowisko "Kolory nadziei", które odbyło się wczoraj w sali kongresowej i na którym zresztą miałam przyjemność być. Spektakl muzyczno-taneczno-artystyczny sam w sobie bardzo mi się podobał, choć czasami miałam wrażenie, że po drodze zgubiono gdzieś główny wątek... Ale może to tylko mnie akurat coś umnkęło...
"(...) celem spektaklu jest uświadomienie ludziom, że nigdy nie wolno się poddawać oraz pokazanie jak żyć lepiej i być szczęśliwym"
Mnie osobiście pierwsze słowa z zapowiedzi skłoniły do refleksji na temat moich relacji z innymi ludźmi... Czy wystarczająco dbam o tych, którzy są dla mnie ważni... Jak często kontakty, spotkania... Czy nie za rzadko... Czy daję z siebie wystarczająco dużo...
... Chyba czas zrobić sobie rachunek sumienia i nadrobić ewentualne zaległości towarzyskie....
A Wam życzę miłego weekendu :)
wtorek, 2 października 2012
Jesiennie
Złota polska jesień... Choć czasem zimno i mokro to jednak lubię nacieszyć oko widokiem różnokolorowych liści, których coraz więcej dookoła nas... Po sobotnim spacerze wróciliśmy do domu z wypchanymi kieszeniami... A w kieszeniach błyszczące kasztany... A w pamięci jeszcze widok Oliwki, która reagowała głośnym śmiechem przy każdym znalezionym kasztanie... Bo taka zwykła dziecięca radość jest najlepsza na świecie...
Uwielbiam te nasze wspólne spacery... bo w trójkę...bo razem:)
Na paznokciach nowy lakier... Nie wierzyłam napisowi na ulotce, ale rzeczywiście pachnie po wyschnięciu.... Jakoś tak malinowo...:)
W kubku czerwona herbata z dodatkiem wiśni i osmantusu.... Rozgrzewa...:)
Na grouponie ciekawe oferty wyjazdowe... Kuszą ... Znów byśmy chętnie gdzieś pojechali...
Miłego dnia póki co:)
Uwielbiam te nasze wspólne spacery... bo w trójkę...bo razem:)
Na paznokciach nowy lakier... Nie wierzyłam napisowi na ulotce, ale rzeczywiście pachnie po wyschnięciu.... Jakoś tak malinowo...:)
W kubku czerwona herbata z dodatkiem wiśni i osmantusu.... Rozgrzewa...:)
Na grouponie ciekawe oferty wyjazdowe... Kuszą ... Znów byśmy chętnie gdzieś pojechali...
Miłego dnia póki co:)
środa, 26 września 2012
Słoneczna środa
W gardle coś podrapuje... Ale trzymam się dzielnie i nie dam się... Może jakiś grzaniec wieczorem...
Ciepłe szare buty na jesień są... nowy ciepły sweter jest... Dobry humor może się znajdzie...
Waga wskazuje -2kg ... na dobry początek... :)
W pracy atmosfera jakaś taka... Koleżanka, która wróciła po macierzyńskim po drugim dziecku zostaje jeszcze tylko chwilkę... do końca miesiąca... W porozumieniu stron dziękują jej za współpracę... Nowa, która przyszła kiedyś tylko na zastępstwo "wygryzła" starą... W powietrzu unosi sie więc jakiś żal... echo niesprawiedliwości i wątła wiara, że wszystko dzieje się po coś...
Rano świat powoli budził się do życia przeganiając gęstą mgłę... Teraz rozgrzewa nas pięknym słońcem...
I niech grzeje jesiennie jak najdłużej...
Ciepłe szare buty na jesień są... nowy ciepły sweter jest... Dobry humor może się znajdzie...
Waga wskazuje -2kg ... na dobry początek... :)
W pracy atmosfera jakaś taka... Koleżanka, która wróciła po macierzyńskim po drugim dziecku zostaje jeszcze tylko chwilkę... do końca miesiąca... W porozumieniu stron dziękują jej za współpracę... Nowa, która przyszła kiedyś tylko na zastępstwo "wygryzła" starą... W powietrzu unosi sie więc jakiś żal... echo niesprawiedliwości i wątła wiara, że wszystko dzieje się po coś...
Rano świat powoli budził się do życia przeganiając gęstą mgłę... Teraz rozgrzewa nas pięknym słońcem...
I niech grzeje jesiennie jak najdłużej...
Subskrybuj:
Posty (Atom)